Haec habui dicere - to właśnie chciałem powiedzieć.

Susanna Carr - Gotowi na wszystko, EBOOK NOWOSCI

aaaaSusanna Carr - Gotowi na wszystko, EBOOK NOWOSCIaaaa

//-->Susanna CarrGotowi na wszystkoTłumaczenie:Krystyna RabińskaROZDZIAŁ PIERWSZYClaire Miller wjechała na parking przed winiarnią Mountain Creek Wine Cellars i poczuładreszczyk podniecenia. Uspokój się, nakazała sobie w myślach. On jest bratem twojej przyjaciółki,klientem i nikim więcej.Jej ciało jednak nie posłuchało. Nigdy nie słuchało, gdy miała się spotkać z Jasonem Strongiem,który prowadził winiarnię i probiernię win pochodzących z rodzinnej winnicy. Jason był równieżbohaterem erotycznych fantazji Claire. Odkąd zaczęli współpracować, stały się one częstsze, corazbardziej wyrafinowane i dla niej coraz bardziej krępujące, szczególnie że miejscem akcji jednejz nich był gabinet Jasona.Podczas ich spotkań Claire nagle zaczynała sobie wyobrażać, że gwałtownym ruchem zmiataz biurka wszystko, co się na nim znajduje, potem popycha Jasona na blat, rozrywa mu koszulęi językiem rysuje na jego torsie linię prowadzącą coraz niżej… On oczywiście nie pozostaje nieczułyna te zachęty. Ściąga z niej ubranie i kocha się z nią w najrozmaitszych pozycjach, a ona jękamirozkoszy podsyca jego namiętność.W zeszłym tygodniu do tego stopnia dała się ponieść wyobraźni, że omawiając z nim ważnesprawy, strąciła stertę teczek z dokumentami na podłogę. Teraz na jej prośbę spotkania odbywały sięw innym pomieszczeniu.Wysiadła z samochodu i zanim weszła do budynku, przystanęła, by ochłonąć. Wrześniowepowietrze pachniało liśćmi spadającymi z drzew i dymem z komina. Znajome zapachy jesieni,zamiast ją uspokoić, rozbudziły tylko emocje. Przed oczami Claire przemknął obraz splecionychz sobą nagich ciał na podłodze przed kominkiem huczącym od płomieni.Przestań!Szczelniej otuliła się połami marynarki i spojrzała w kierunku wulkanu Mount Rainier pokrytegoczapą śniegu. Winiarnia Jasona, podobnie jak pozostałe salony degustacyjne przy tej krętej ulicy naobrzeżach miasta, miała znakomitą lokalizację, skąd roztaczały się wspaniałe widoki. Wieczorempełno tu było entuzjastów win.W pewnej chwili po przeciwnej stronie ulicy Claire zauważyła nowy szyld. Domyśliła się, że towłaśnie w tej sprawie Jason chciał się z nią spotkać.Weszła do środka. Przy dużych ciemnych stołach siedziało już kilku klientów – właśnie rozpoczęłasię happy hour. Claire dostrzegła Jasona wychodzącego z kuchni z tacą przekąsek. Aż dech jejzaparło na jego widok. Wysoki, muskularny, wysportowany, już w szkole średniej był bardzoprzystojny, lecz obecnie jako dwudziestoośmiolatek osiągnął szczyt męskiej urody.Musiał poczuć na sobie jej wzrok, bo obejrzał się i w jego niebieskich oczach pojawił się błyskradości.– Claire! – zawołał, szerokim gestem zapraszając ją do baru.– Przyjechałam, kiedy tylko mogłam się wyrwać – odrzekła, siadając na wysokim stołku. – Cośnagłego?– Najpierw się czegoś napij. Merlot, prawda?Claire zdziwiła się, że Jason pamięta, które wino lubi najbardziej. Zazwyczaj przyjeżdżała tu tylkow interesach i nie korzystała z poczęstunku.– Za wino dziękuję. Mów, o co chodzi.– W następny weekend chciałbym zorganizować promocję specjalnej limitowanej edycji wina. –Rozpostarł ramiona. – To musi być impreza z rozmachem.– Kolejna? W przyszły weekend? – wyrwało się Claire.Powinna być ostrożniejsza. Potrzebowała jak najwięcej zleceń, a Jason był jej najlepszymklientem. Był też niepoprawnym optymistą, chociaż musiała przyznać, że czegokolwiek się tknął,odnosił sukces.– Tak. W przyszły piątek. Uda się, zobaczysz – zapewnił z uśmiechem. – Kto nie lubi się zabawić?Ci, którzy zawsze podpierają ściany, chciała odpowiedzieć. Jason jednak do nich nie należał. Byłświetnym gospodarzem i duszą towarzystwa.– Zdążysz z przygotowaniami?Claire aż słabo się zrobiło na myśl o bieżących zobowiązaniach wobec innych klientów, leczwiedziała, że nie może odmówić. Byłoby to równoznaczne z przyznaniem się do porażki.– Oczywiście. – Jason zabębnił palcami o blat. Energia go roznosiła. Claire uznała jednak, że musimu uzmysłowić, jakie problemy go czekają. – Kalendarz masz już wypełniony – zauważyła.– Wiem. Super, prawda? Odkąd skupiliśmy się na reklamie w mediach społecznościowych, interesidzie coraz lepiej. – Słysząc komplement, Claire skromnie spuściła oczy. Cieszyła się, że jej strategiapromocji winiarni została doceniona. – Przepraszam, muszę zajrzeć do kuchni. Zaraz wracam.Korzystając z tego, że na chwilę została sama, Claire wyciągnęła komórkę i sprawdziławiadomości.„Jak postępuje metamorfoza?”.Claire skrzywiła się. Miesiąc temu podczas szkolenia, w którym uczestniczyła, Max Blair, guruwszystkich zajmujących się reklamą w mediach społecznościowych, dał jej do zrozumienia, żemogłaby dla niego pracować. Przedtem jednak zlecił jej próbne zadanie: musi stworzyći wypromować czyjś wizerunek.To miał być jej wizerunek.Podjęła wyzwanie. Gdyby się udało i gdyby dostała posadę w jednej z największych firm z branżymediów społecznościowych, udowodniłaby rodzinie – i sobie – że coś w życiu osiągnęła.„Co masz na sobie?”.Rozsądek podpowiadał, by szczerze się przyznała, że blefowała i że nie potrafi zmienić sięw szaloną balangowiczkę. Nie była jednak gotowa zakończyć tej gry. Pokaże Maxowi, że sprostazadaniu. Chce być w jakiejś dziedzinie najlepsza i dobrze, aby wszyscy się o tym dowiedzieli.Spojrzała na swoją marynarkę i pokręciła głową.„Jedynie uśmiech pełen satysfakcji”.Nie wiedziała, skąd wpadł jej do głowy taki pomysł. Prawdopodobnie był to cytat z jakiegośtelewizyjnego show. Podobał się jej – lekki, dowcipny, zalotny i zupełnie nie w jej stylu. Miałanadzieję, że kiedy spotka się z Maxem twarzą w twarz, wena jej dopisze, bo niestety najlepszepomysły na riposty miewała zawsze grubo po czasie.Odpowiedź przyszła natychmiast.„Intrygujące. Jakie masz plany na wieczór?”.Wieczorami zazwyczaj pracowała i tylko sporadycznie szła gdzieś z przyjaciółmi, nie zamierzałajednak ujawniać przed Maxem całej prawdy. Zaczepił ją w barze i od razu przystąpił do wyjaśniania,dlaczego jej mała firma nie ma szans w konkurencji z jego wielkim przedsiębiorstwem.Najgorsze było to, że miał rację. Niemniej Claire nie dała tego po sobie poznać. Byłachałupniczką, nie innowatorką. Stosowała sprawdzone metody, a jej sukces był wynikiem ciężkiejpracy i konsekwencji w działaniu.Miała ochotę odejść i go zignorować. Była jednak dumna ze swej firmy i nie podobało się jej, żeMax lekceważy ją i jej osiągnięcia, że uznaje ją za kobietę bez przyszłości. Spojrzała mu więcw oczy i ku przerażeniu jego uczniów i fanek zaczęła krytykować jego pomysły.Max, wyraźnie zaintrygowany, wypytywał ją o szczegóły jej strategii. Claire opowiedziała muo początkach firmy i o swoich dokonaniach. Nie miała sławnych klientów ani biura pełnegowspółpracowników, niemniej coś, co powiedziała, musiało mu zaimponować, bo ze wszystkichuczestników konferencji ona jedyna otrzymała zaproszenie na rozmowę wstępną w sprawieewentualnej pracy. Nagle znalazła się w centrum zainteresowania. Czuła się podnieconai przerażona. Chciała wykorzystać szansę do maksimum.Zastanawiała się chwilę, jak odpowiedzieć na pytanie zadane w esemesie. Musi być dowcipniei z polotem.„Bronię tytułu Miss Mokrego Podkoszulka. A ty?”.To go zaintryguje, pomyślała i mimowolnie uśmiechnęła się z zadowoleniem. Nagle ktoś wyrwałjej telefon z dłoni. Z okrzykiem protestu odwróciła się gwałtownie. Za nią stał Jason.


Odnośniki

Cytat


Idąc po prostej drodze, najczęściej pokonujemy ją zygzakiem. Kamil Ejsymont
Errare humanum est, in errore perservare stultum - błądzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie - głupotą. Seneka Starszy
Eadem aut turpia aut honesta - te same postępki mogą być albo haniebne, albo szlachetne. Seneka
Do nas należą tylko godziny. A godzina szczęścia znaczy wiele. Theodor Fontane
A z wierszy napisanych chyba ten nie umrze, co nie bał się stać prawdą lub stał się muzyką. Jan Twardowski (ur. 1915)